Kolejny dzień. Po wczorajszej
rozmowie z Rafałem poczułam się dużo lepiej, ale byłam już tak zmęczona że
zasnęłam z laptopem na kolanach. Zaraz idę do szkoły. Całe 8 godzin lekcyjnych.
Nie wiem czy je przetrwam. Nie potrafię doczekać się spotkania z Rafałem, lecz
jeszcze nie wiem z czym spotka się moja psychika przy tym spotkaniu.
Lekcje dłużyły się
niemiłosiernie. Czekałam przed szkołą na Rafała. Rodzicom powiedziałam że
jestem zagrożona z polskiego i muszę zostać dwie godziny po szkole aby poprawić
sprawdzany.Oni wcale nie interesują się moimi ocenami więc bez problemu
połknęli haczyk. Czekam już piętnaście minut. Zaczynam martwić się o niego.
Może coś mu się stało? Przecież nigdy nie odpuszczał sobie naszych spotkań.
Zawsze był na czas. Nagle zza rogu wyłania się Rafał. Jest cały poobijany, ma
limo pod okiem i rozcięty łuk brwiowy. Szybko do niego podbiegam.
- Kochanie, co ci się stało?
-Nic poważnego. Po prostu
wywróciłem się na rowerze. Nie fortunnie najechałem na krawężnik no i tak jakoś
wyszło.
- Trzeba to jak najszybciej
opatrzyć. Zadzwonię do Dagi, może podwiezie nas na pogotowie.
-Nie. Nie trzeba. Poradzę
sobie.
-Cii. Dzwonię i koniec. Nie
mogę cię tak zostawić.
Dagmara zgodziła się zawieźć
mnie i mojego "kolegę'' na pogotowie. Gdy byliśmy na miejscu Rafał
poprosił mnie abym weszła razem z nim do gabinetu, ale niestety zostałam z
niego wyproszona przez lekarza. Z wielkim niepokojem czekałam na niego na
korytarzu.
-Kim jest ten twój tak zwany
kolega?-zapytała mnie z zaskoczenia siostra.
-To Rafał, kolega ze szkoły.
Dlaczego pytasz?
Nie lubię jej okłamywać.
Zdaje mi się że wyczuła że nie mówię jej całej prawdy. Miałam nadzieję że ten
tematy zakończy się odpowiedzią "A tak z ciekawości", lecz ona
postanowiła dalej wałkować ten temat.
-Nie mówisz mi całej prawdy.
Coś mi się zdaje że to nie jest tylko kolega. Łączy cię z nim coś więcej. Wiem
to.
-Dlaczego uważasz że cię
okłamuję? Przecież już ci powiedziałam.
-Marta, nigdy nie miałyśmy
przed sobą tajemnic. Znam cię na tyle dobrze że wiem gdy kłamiesz a gdy mówisz
prawdę. Nie zakończę tematu dopóki nie powiesz mi całej prawdy.
-Widzę że jestem zmuszona ci
powiedzieć. Rafał to mój chłopak, o którym rodzice nic nie wiedzą. Musisz mi
obiecać że nic im nie powiesz. Boję się że nie zaakceptują tego związku.
-Wiedziałam. Widać jak na
niego patrzysz. Bardzo go kochasz. Obiecuję że im nie powiem. Przecież wiem
jacy są. Dla nich tylko liczą się pieniądze. Byli by uszczęśliwieni gdybyś w
przyszłości wyszła za bogatego, dobrze wychowanego dżentelmena. Najlepiej
Marka, syna dobrych znajomych rodziców. Pamiętasz go?
-Jak mogła bym zapomnieć tak
dobrze wychowanego, pryszczatego i brzydkiego dżentelmena.
Na chwilę zapomniałam o tym
że chłopak mojego życia jest w gabinecie lekarskim. Z uśmiechem na twarzy
spojrzałam w stronę drzwi przez które przed chwilę wchodził Rafał. Spoglądam na
nie prze chwilkę i widzę wychodzącego z gabinetu mojego Rafała. Teraz wyglądał
dużo lepiej. Z pośpiechem rzuciałm mu się na szyję, a on czule mnie pocałował.
Nie potrzebowaliśmy słów, aby się zrozumieć.
Poszliśmy na krótki spacer.
Przez cały czas śmialiśmy się i rozmawialiśmy. Miałam być w domu o 18, a jest
22. Postaram się nie postrzeżenie wejść do domu, ale wątpię żeby mi się udało.
Pożegnałam się z Rafałem jak zwykle na rogu ulicy i wróciłam do domu.
Super piszesz! :)
OdpowiedzUsuńDodawaj szybko następny*.*
Ciekawe co będzie dalej, co jej rodzice powiedzą na to że tak późno wróciła i co tak naprawde stało się z Rafałem...
Zapraszam do mnie:
http://hello-in-my-world.blogspot.com/
Mam nadzieje że pozostawisz po sb jakiś ślad;*