wtorek, 25 grudnia 2012

Rodział V




Rankiem obudził mnie telefon. Zabrałam go i wyszłam do innego pokoju, aby nie obudzić Rafała. Dzwonił Mateusz, aby poinformować nas że Dagmarę przed chwilą wybudzono i że wszystko z nią dobrze.
Po któtkiej wymianie zdań z Mateuszem wróciłam do pokoju, najciszej jak tylko umiałam wsunęłam się z powrotem pod kołdre i odłożyłam telefon na ziemię. Popatrzyłam w stronę wciąż śpiącego, półnagiego Rafała. Wiele wydarzyło się tej nocy. Zrobiliśmy to. Z początku byłam trochę ze stresowana i miałam motylki w brzuchu, ale Rafał był tak czuły, że przestałam się martwić. Gdyby nie wypadek Dagmary, to wątpię że zaprosiła bym go na noc.
Przybliżyłam się do Rafała i pocałowałam go lekko w usta. Uśmiechnął się przez sen, a po chwili otworzył oczy. Przyciągnął mnie jeszcze bliżej do sobie i zaczął mnie całować. Nawet nie usłyszałam jak otworzyły się drzwi do mojego pokoju.
-Co tu się dzieje?! Kto to jest?! Co to ma znaczyć?!- krzyczała mama gdy zobaczyła nas prawie nagich w łóżku.
Nie chciałam aby mama poznała Rafał w taki sposób. W jego oczach było widać zakłopotanie tą całą sytuacją.
- Mamo, posłuchaj, to nie tak jak myślisz. Źle mnie oceniasz.
- Co ty tu jeszcze robisz?! Zabieraj się z mojego domu!- zaczęła drzeć się na Rafała.
Szybko zabrał swoje ubrania. Z pewnością było mu wstyd wstyd że biega przed matką swojej dziewczyny w samych bokserkach. Gdy zobaczyłam jak wychodzi z pokoju pobiegłam za nim. Mama zsunęła się ziemię.
- Rafał poczekaj- wołam za nim.
- Wolał bym już iść. Nie zręczna sytuacja...- lekki uśmiech na jego twarzy sprawił że też zaczęłam się śmiać.
- Taa. Nawet bardzo. Proszę cię zaczekaj. Wiem że to nie jest za dobry moment, ale jestem zmuszona was sobie przedstawić.
- Okej. Tylko się ubiorę, dobrze?
- No wiesz w tych bokserkach wyglądasz naprawdę cudownie. Takie serduszka bardzoo mnie pociągają- nie potrafimy wytrzymać ze śmiechu.
- Wiem- mówi z uśmiechem, daje mi buziaka i idzie się ubrać.
 Mama ciągle siedzi pod ścianą i płacze. To przeze mnie? Naprawdę słabo się trzyma przez tą całą sytuację. Musi być w mocnym szoku widząc swoją córkę z jakimś chłopakiem w łóżku.
- Mamo, wiem że to nie jest za dobry moment, ale chciałam ci kogoś przedstawić-Mama podnosi głowę i patrzy na mnie wyraźnie oszołomiona- To jest Rafał, mój chłopak. Jestem z nim od czterech miesięcy.
- Dlaczego dopiero teraz mi o tym mówisz?
- Bałam się że nie zaakceptujecie tego związku.
- Rafał, myślę że powinieneś  już iść- mama patrzy na niego, a potem słabym skinieniem głowy wskazuje drzwi.
- Dobrze. Do widzenia. Pa kochanie- mówi  i posłusznie wychodzi.
- Marto, no wiesz czy wy...
- Mamo jestem już na tyle dorosła że pamiętam, aby się zabezpieczać. Możemy odłożyć tą rozmowę na później? Nie mam ochoty teraz o tym rozmawiać.
-Dobrze.
-A gdzie tata?
- O tym też porozmawiajmy później.
I wyszła. Nareszcie. Co za wtopa. Ale cieszę się przynajmniej z tego że jakoś to przyjęła. Ale coś się musiało stać na tej ich wycieczce. Dlaczego mama przyjechała bez ojca? Naglę dostaję esa. Miałam nadzieję że to Rafał napisał. Ale nie. "Mamuśka dowiedziała się o twoim chłopaczku? I na dodatek zastaje cie z nim w łóżku w jedno znacznej sytuacji. Kiedyś będziesz żałować tego co stało się tej nocy.         -M"
 Kto to napisał? Skąd on to wie i dlaczego miałabym tego żałować? Za dużo wrażeń jak na jeden dzień. Idę się przejść. 
Już miałam wychodzić z domu, gdy przypominałam sobie że dalej nie wiem dlaczego mama przyjechała sama do domu.
-Mamo. Powiesz mi już gdzie jest tata?
-Marto. Twój tata został w Francji.
-Dlaczego?
-Bo poznał tam jakąś dziunie i chce rozwodu.
- Nie mówisz poważnie. On by ci tego nie zrobił. Byliście  bardzo dobrym małżeństwem. 
-Tak. Byliśmy, ale już nie jesteśmy. Ojciec chce żebyś razem z Dagmarą przyjechała do niego na parę tygodni.
Dagmara. Kompletnie zapomniałam. Przecież już ją wybudzili, a ja nawet nie pofatygowałam się aby ją odwiedzić.
-Mamo, ty jeszcze nic nie wiesz, ale Dagmara miała wypadek i jest teraz w szpitalu. Myślę że..
- Ale jak to?! Co się stało?
-Wszystko powiem ci w drodze, a teraz proszę cię, jedźmy już do niej.     

 _______________________________________________________________

Przepraszam, że tak długo nie było żadnego rozdziału, ale miałam zbyt dużo na głowie i po prostu nie miałam weny aby cokolwiek napisać. Jeszcze raz przepraszam i postaram się już teraz dodawać rozdziały systematycznie ;) Czytasz-Komentujesz :)
 



sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział IV

Rozpoczął się nowy dzień. Podczas tego pięknego wczorajszego wieczoru parę razy próbowałam wyciągnąć z Rafała co tak naprawdę stało się wtedy gdy "podobno wywrócił się na rowerze", ale za każdym razem opowiadał mi tą samą historyjkę. Jakoś nie wieżę że wywrócił się na rowerze. Mam dziwne przeczucie że się z kimś pobił, ale nie mówię jeszcze nikomu o moich podejrzeniach. Na dziś umówiłam się na spacer do parku z Kasią i Magdą. Muszę zacząć się już ubierać. Zakładam jeansy, białą bluzkę z nadrukiem, na to moją ukochaną bluzę z Adidasa i do tego ulubione conversy.

-Nie uwierzycie co wczoraj przygotował dla mnie Rafał-mówię od razu po podejściu do nich.
-No to mów- niecierpliwi się Magda
-No więc przygotował dla nas romantyczną kolację w przepięknym lesie.
-Wow. Ale super. Dał ci jakieś kwiaty? Zaprosił cię do siebie?-ciągle dopytywała się Kasia.
-Ależ ty jesteś ciekawska. Nie dał mi kwiatów bo wie że ich nie lubię. Nie zaprosił mnie do siebie bo wie że i tak bym się na to jeszcze nie zgodziła. On nie jest taki jak inni chłopacy. Nie myśli tylko o jednym
-Chłopak to chłopak, wszyscy są tacy sami.
-Mylisz się. On jest inny. Jest miły, czuły, kochający, potrafi pocieszyć i poprawić humor.
-Dobra niech ci będzie, ale ja i tak wiem swoje.
Nagle zadzwonił mój telefon. Dałam dziewczyną znak że muszę porozmawiać. To Mateusz. Czego on też może chcieć?
-Cześć Mateusz.
-No cześć. Marta posłuchaj, Dagmara jest w szpitalu.
-Ale jak to? Co się stało?
-Miała wypadek samochodowy. Proszę przyjedź szybko.
-Dobrze, zaraz tam będę.
Muszę jak najszybciej dostać się do szpitala. Tylko jak? Prawka jeszcze nie mam, mój skuter stoi zepsuty w garażu.
-Marta co się stało?-pyta Magda.
-Daga jest w szpitalu. Muszę jak najszybciej do niej jechać, tylko nie mam czym. Magda może twój tata mógłby mnie podwieźć?
-Jasne. Na pewno się zgodzi. Jedziemy z tobą.
W czasie gdy Madzia dzwoniła do swojego ojca, ja kręciłam się nieustannie. Najpierw "pobicie" Rafała, teraz wypadek mojej siostry. To wszystko jest jakieś podejrzane.

Gdy nareszcie dotarłyśmy do szpitala, zobaczyłam na korytarzu zaniepokojonego Mateusza.
-Gdzie ona jest?- zapytałam z pośpiechem
-Zabrali ją na operację. Lekarze mówią że jej stan jest ciężki.
Zadzwoniłam po Rafała i poprosiłam żeby tu przyjechał. Wiem że były ze mną moje przyjaciółki, ale ja potrzebowałam jego uśmiechu, jego talentu do pocieszania i dodawania otuchy.
Postanowiłam że nie będę informować o tym rodziców. Nie chciałam psuć im wakacji.
Operacja trwała parę godzin. Gdy nareszcie się skończyła dowiedziałam się że z Dagą jest wszystko okej i że jej stan jest stabilny. Jutro mają ją wybudzać. Chciałam zostać w szpitalu całą noc, ale Rafał namówił mnie abym pojechała do domu i porządnie się wyspała. Miałam nadzieję że pojedzie razem ze mną. Chciałam żeby był ze mną w tak trudnym dla mnie momencie.

________________________________________________________________

Siemka ;) Czytasz-komentujesz. Jeśli pod tym rozdziałem będą przynajmniej 2 komentarze to następny dodam w najbliższych dniach. Jeśli nie to kolejny będzie dopiero za tydzień ;)