czwartek, 29 listopada 2012

Rozdział I


Siedzimy pod murem. Ja i mój Rafał. Nareszcie czuję się bezpieczna. Wiem że mam kogoś na kim mogę polegać, kogo mogę kochać. Siedzimy tak, wtuleni w siebie godzinę, dwie może więcej. Czas umyka nam spod palców. Gdy jesteśmy razem godziny są jak minuty, a gdy osobno minuty są dla mnie jak długie, niekończące się godziny. I właśnie teraz wiem i czuję że jestem szczęśliwa. Chciałabym żeby ta chwila trwała wiecznie. Lecz nagle przychodzi mi sms. " Gdzie ty jesteś?! Wracaj do domu. Natychmiast!". Oh moja troskliwa mamusia się o mnie martwi. Jak miło. Zawsze gdy jestem poza domem to udaje że się o mnie martwi.  A gdy wracam do domu jest tylko przynieś, odnieś, zanieś albo zrób. Tylko po to jestem jej potrzebna. Do pracy. Gdy zdarza się moment w którym o nic mnie nie prosi to mnie unika, nie zauważa. Przestaję myśleć o tym. Pora się zbierać do domu.
-Kochanie, muszę iść.
-Rozumiem, szkoda. Chciałbym zeby ta chwila nigdy się nie skończyła-mówi całując mnie czule-Już zawsze będziemy razem.
-Tak myślisz?
- Nie myślę. Wiem to.
Bierze mnie na ręce i przenosi przez murek. Idziemy powoli do domu. Gdy znajdujemy się na rogu mojej ulicy musimy się rozstać tak aby moi rodzice nas nie widzieli. Rafał wie że jest moją tajemnicą. Żegna mnie namiętnym pocałunkiem. Wracam do domu. W pokoju gościnnym czekają na mnie rodzice. Już wiem że szykuje się wykład na temat wychodzenia z domu i wracania o odpowiedniej godzinie.
-Gdzie ty byłaś?!- krzyczy mama, gdy zauważa mnie w progu- Nawet sobie nie wyobrażasz jak się martwiliśmy! Nie powiedziałaś nam gdzie idziesz! Mówiłaś że wychodzisz na godzinkę, a jest 24! Przez dwa tygodnie nie wyjdziesz z domu! Nie będzie żadnego ultimatum! 
-Ale ja...-próbuję wytłumaczyć mamie że straciłam rachubę czasu będąc u Kaśki i że dlatego tak późno wróciłam.
-Żadnego ale! W tej chwili do pokoju!
Nie dała mi nawet dojść do słowa. Idę naburmuszona do pokoju. Trzaskam drzwiami.  Włączam laptop i jak najszybciej wchodzę na fejsbuka. Rafał jest dostępny. Mam nadzieję że w jak najkrótszym czasie do mnie napisze.
-Hej kochanie <3
Napisał. Choć czekałam na to tylko chwilę i tak cieszę się że nareszcie napisał. Muszę mu si wyżalić. Wyrzucić to wszystko z siebie. 
-Cześć <3
-Coś się stało? Nie cieszysz się że napisałem?
- Oczywiście że się cieszę, Nawet nie wiesz jak. Po prostu pokłóciłam się z rodzicami. Przepraszam. Mam szlaban na dwa tygodnie na wychodzenie z domu.
-Dlaczego?
-Stwierdzili że miałam im powiedzieć dokąd idę, z kim idę, o której wrócę. Mam już tego dość. Przecież nie jestem już dzieckiem.
-Słonko oni po prostu się o ciebie troszczą. Nie złość się na nich. W pewnym sensie mają rację, bo gdyby coś ci się stało, a mnie by przy tobie nie było to wiedzieli by gdzie Cię szukać. Ale nie powinni cię też o wszystko wypytywać. Powinnaś też mieć trochę prywatności. Nie przejmuj się tym. Wszystko się ułoży.
- Ale ja nie przeżyję godziny bez ciebie, a co dopiero dwa tygodnie!
-Jakoś się wyrwiesz. Spotkajmy się jutro po szkole. Powiesz że masz jakieś dodatkowe zajęcia. A teraz muszę już iść. Nie przejmuj się kochanie. Kocham Cię. Śpij dobrze ;)
-Pa <3

_______________________________________________________________

Hejka ;) Jeśli to przeczytałeś i podobało ci się to co napisałam to daj komentarz. Obiecuję że w następnym rozdziale będzie się więcej dziać. No ale przecież jakoś trzeba było zacząć ;> 

1 komentarz: