sobota, 30 marca 2013

Rozdział 11




Był to Rafał i Kasia. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Pragnęłam żeby to był koszmar, który się zaraz skończy. Myślałam, że obudzę się i wszystko wróci do normy. Ale nie. To działo się naprawdę. Nie wiedziałam czy uciec, czy do nich podejść.
- Jesteś skończonym skurwysynem!- krzyknęłam najgłośniej jak umiałam po czym dałam Rafałowi w twarz.
- Marta ja… to nie tak jak myślisz- próbował się tłumaczyć, ale ja nie chciałam go słuchać. Zobaczyłam, że moja była przyjaciółeczka zaczęła się chamsko śmiać, więc nie wytrzymałam i powiedziałam patrząc jej prosto w oczy.
- A o tobie suko, to już nawet nie wspomnę.
Ta w odpowiedzi rzuciła tylko coś w stylu „No tak, cała ty. Zawsze szpanujesz brzydkimi słówkami”. Chciałam jej coś odpowiedzieć, ale Karol pociągnął mnie za rękę i prawie zmusił do wejścia do samochodu. Odjechał z piskiem opon. Jak oni mogli mi to zrobić? I to na dodatek dwie najważniejsze osoby w moim życiu? Kasia… okazała się zdradliwą świnią która kradnie chłopaków przyjaciółkom. Nasza przyjaźń się skończyła. Na zawsze. A Rafał… tak po prostu się z nią całował. Byliśmy razem przez pięć miesięcy, a on tak po prostu zakończył nasz związek zdradzając mnie. Wiem, że ja też nie byłam względem niego uczciwa, ale to nie ja całowałam się z jego przyjacielem! Chciałam zakończyć to co było pomiędzy mną a Karolem, ale po tym wydarzeniu cieszę się, że nie zrobiłam tego. Popełniła bym błąd. Błąd, którego żałowałabym do końca życia. Nie chcę mieć już nigdy więcej z nimi do czynienia. Oni już dla mnie nie istnieją. Zaczęłam zadręczać się pytaniami. Dlaczego mnie to spotkało? W czym ona była lepsza ode mnie? Czy Rafał już od dawna mnie zdradzał? Pewnie zabiłabym się tymi pytaniami, gdyby nie fakt, że dojechaliśmy pod mój dom.
- Dziękuję- powiedziałam do Karola- Dziękuję za ten koncert, za wspólnie spędzony czas, za wszystko. A przede wszystkim za to że jesteś teraz przy mnie.
- Nie musisz dziękować. Słuchaj… chcę się jeszcze upewnić, czy na pewno wszystko dobrze. Poradzisz sobie?
- Nie. Nic nie jest dobrze. Wszystko się spieprzyło. Proszę cię, zostań ze mną, bo boję się że nie poradzę sobie z tymi emocjami. Że nie poradzę sobei sama z sobą.
- Dobrze. Zostanę.
Wzięłam go za rękę i zaprowadziłam do mojego pokoju. Gdy Karol usiadł na łóżku, ja także usiadłam obok niego. Wtuliłam się w jego tors, jak małe dziecko w misia.
- Będzie dobrze… musi być- powiedział.
Przytuliłam się do niego jeszcze mocniej. Czułam jego ciepło, jego szybko bijące serce. Pocałowałam go w policzek i popatrzyłam w jego niebieskie oczy. Uśmiechnął się, a ja znów wtuliłam się w jego klatkę piersiową i tak zasnęłam.
Obudziłam się rano. Nadal byłam w ramionach Karola. Gdy tylko się poruszyłam, on także się obudził. Zadzwonił mój telefon, na wyświetlaczu zobaczyłam zdjęcie Rafała. Chciałam rzucić tym telefonem o ścianę, ale niebieskooki mnie powstrzymał.
- Szkoda telefonu- wziął go, odrzucił połączenie i położył na szafkę nocną.
- Pójdę zrobić śniadanie- zaproponowałam- poczekaj tutaj.
Zeszłam na dół. Mama z pewnością wyszła już do pracy, więc miałam pusty dom i równie pustą lodówkę. Ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam stojącą przed nimi Magdę oraz… 
____________________________________________________
Hej kochani ;*
Mam nadzieję że rozdział się podoba.
Moim zdaniem jest on zwyczajny, bez jakiś tam większych rewelacji.
A no i jak zwykle mam prośbę:
Komentujcie!
Uwierzcie, że to dla mnie naprawdę wiele znaczy.
Kolejny rozdział pojawi się za tydzień.
Całuję ;*

piątek, 22 marca 2013

Rozdział X


- A więc loty do Francji zostały odwołane i lecimy dopiero za tydzień.
- Okej, a ta zła?
- Mam dwadzieścia nieodebranych wiadomości od mamy.
- Uuuu… -na jego twarzy pojawił się mały grymas- na pewno musisz już iść.
- Niestety tak. Zobaczymy się za niedługo. Kocham Cię.
-Ja ciebie też.
     Pocałowaliśmy się tylko na pożegnanie, zabrałam swoje rzeczy i wyszłam. Podejrzewam, że czeka mnie długi wykład na temat przyzwoitych godzin o których powinno się wracać do domu. Niechciało mi się jeszcze wracać do domu, więc zadzwoniłam po Magdę.
- Hej- powiedziała podchodząc do mnie.
- Cześć.
- Od dawna się nie odzywałaś. Wszystko dobrze?
- Tak. Ja po prostu… miałam mnóstwo spraw na głowie.
- Najwidoczniej były one ważniejsze od przyjaciół.
- Nie. Nie chciałam was zadręczać moimi problemami.
- Kochana, dobrze wiesz, że zawsze możesz na nas polegać. Razem byśmy sobie na pewno z nimi poradziły.
- Byłaś wczoraj na imprezie u Rafała?- zapytałam zmieniając temat.
- Tak. Z tego co widziałam to ty też.
- Jeśli mnie widziałaś to dlaczego nie podeszłaś?
- Nie chciałam ci przeszkadzać w mizianiu się z jakimś chłopaczkiem.
Przez najbliższe 15 minut starałam się jej wytłumaczyć, że Karol to tylko mój kolega, ale ona nie chciała mi wierzyć. Udało mi się jedynie wyprosić na niej, aby nic nie mówiła Rafałowi. Wolałam aby dowiedział się tego ode mnie. Potem jeszcze troszkę rozmawiałyśmy o chłopaku Magdy i wróciłam do domu. Tak jak się spodziewałam mama czekała na mnie całą noc. Około godziny mówiła mi jak bardzo się martwiła i o tym że następnym razem mam ją uprzedzić. Na końcu dała mi jakiś list. W środku był bilet na koncert 1D i liścik. Położyłam się na łóżku i zaczęłam go czytać.
„Kochana Marto. Bardzo brakowało mi Cię cały wczorajszy wieczór. Chciałbym spędzić dzisiaj z tobą trochę czasu, więc zapraszam Cię na koncert One Direction. Wiem, że lubisz ich muzykę, dlatego właśnie Cię na nich zabrać. Proszę, odpisz mi, abym miał pewność. Kocham. Karol.”
   Strasznie się ucieszyłam z tego biletu. Zawsze chciałam ich zobaczyć na żywo. Oczywiście zgodziłam się z nim pójść. Koncert rozpoczynał się dziś o 18. Wyszłam na balkon, aby poczytać sobie troszkę moją ulubioną książkę „Pretty Little Liars”. Tak bardzo się zaczytałam, że nawet nie zauważyłam kiedy zrobiła się 17. Przebrałam się w ten zastaw:
     i wyszłam z domu. Przed domem czekał na mnie Karol, który miał po mnie przyjść.
- Hej –powiedział i pocałował mnie. Strasznie zestresowałam się tym, że ktoś mógłby nas zobaczyć. Ale gdy go tak całowałam całe napięcie w jednej sekundzie ze mnie uszło. Sprawdziłam jeszcze tylko, czy moja mama czasem nie była w oknie. Na szczęście nie. Wsiadłam do jego samochodu i odjechaliśmy.
     Przez całą drogę rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Gdy zapytał co z nami kompletnie nie wiedziałam co odpowiedzieć. Z jednej strony kochałam Rafała, bo był on taki czuły, romantyczny i tylko mój. Za to Karol… choć znam go od nie dawna, wiedziałam, że coś pomiędzy nami jest. Podobało mi się w nim to, że jest taki szalony, że potrafi mnie rozbawić. W prawdzie mówiąc był moim ideałem. Niebieskooki blondyn, wysoki, dobrze zbudowany. Pociągało mnie w nim to, że był starszy. No i bardziej doświadczony. Jednocześnie bałam się, że może mnie zostawić, ale zdradzić z pierwszą lepszą ździrą.
     Popatrzyłam na naszyjnik, który dostałam od Rafała. Prawie nigdy go nie zdejmowałam. Gdy miałam go na szyi zawsze czułam, że mam przy sobie jakąś małą cząstkę jego samego. Była to zbyt trudna decyzja, aby podejmować ją w biegu. Musiałam wszystko sobie bardzo dobrze przemyśleć, a teraz nie było na to czasu.
     Chwilę  później zajęliśmy już swoje VIP’owskie miejsca na widowni. Najpierw chłopaki zaśpiewali „Kiss you”, „C’mon, C’mon” i „Rock me”. Gdy zaczęli śpiewać „Up all night” jakaś dziewczyna rzuciła na scenę swój stanik. Zakłopotany Harry podniósł go i przez chwilę chodził z nim po scenie kompletnie nie wiedząc co z nim zrobić. W końcu rzucił go gdzieś i zaczęli grać kolejny utwór.
     Koncert był świetny. Udało mi się zdobyć autografy wszystkich chłopaków z 1D. Od razu po koncercie poszłam z Karolem na spacer, aby uniknąć wszystkich tych korków i tłoku na parkingach. Na parkingu na którym zaparkowaliśmy samochód została zaledwie garstka aut. Przy jednym z nich całowała się jakaś parka. Mieliśmy auto tuż obok nich. Podchodząc bliżej rozpoznałam ich. Ku mojemu zdziwieniu był to...
_____________________________________________________
Hej ;*
Mam nadzieję, że rozdział się podoba ^^
Choć, ja osobiście uważam, że jest nudny ;p
Mam do was ogromną prośbę:
KOMENTUJCIE!
Dla was to tylko chwila, a dla mnie to naprawdę wiele znaczy.
Każdy komentarz zachęca mnie do dalszego pisania ;)
Kolejny rozdział za tydzień :)

sobota, 16 marca 2013

Rozdział IX


     W środku byli wszyscy nasi znajomi. Od razu powiadomili nas, że urządzili nam małą imprezkę pożegnalną, bo chcą ,żebyśmy wiedzieli, że będzie nam im brakować przez te parę tygodni. Ktoś z tłumu krzyknął do zatrudnionego prze nich didżeja, aby włączył muzykę. Już po chwili rozpoczęło się prawdziwe szaleństwo.
     Poszłam do kuchni, aby wziąć sobie coś zimnego do picia. Otwierając lodówkę usłyszałam cichy jęk. Zza drzwi wyłonił się Karol, który trzymał się za nos.
- Nie musiałaś być aż tak brutalna w stosunku do mnie-zażartował.
- Przepraszam, nie wiedziałam, że tam stoisz.
- Nic się nie stało. Ale proszę cię, następnym razem oszczędź mój nos.
- Postaram się.
Gdy ten zaczął się powoli do mnie przybliżać, ja chwyciłam go za kark i przyciągnęłam do siebie. Zatopiłam się w jego słodkich ustach. Poczułam jak serce zaczęło mu szybciej bić. Nie zwracając uwagi na otaczających nas ludzi całowałam go jeszcze przez chwilę, a potem chwyciłam go a koszulkę i zaciągnęłam do najbliższego pokoju. Wpadliśmy prosto na łóżko. Bojąc się, że ktoś nieproszony może nam wejść do pokoju, zamknęliśmy drzwi na klucz. Już po chwili dotykałam jego umięśnionej klaty.
- Chyba się w tobie zakochałem- powiedział robiąc odstępy w pocałunkach.
- Ja w tobie też.
Nagle usłyszałam donośne pukanie do drzwi. Karol zabrał koszulkę i schował się pod łóżkiem. Podeszłam, aby je otworzyć. Zobaczyłam w nich lekko podenerwowanego Rafała.
- Kochanie, co ty tutaj robisz? Martwiłem się o ciebie.
- Bolała mnie głowa i po prostu położyłam się tutaj na chwilę- nie zbyt dobre kłamstwo, ale lepsze to niż prawda.
- Ale już wszystko dobrze?- powiedział z troską w głosie.
- Tak, już mi lepiej.
- Chodź, zatańczymy.
Specjalnie dla nas dj puścił spokojną piosenkę. Wtuliłam się w niego i tak przetańczyliśmy może z pół godziny. Potem znów w głośnikach zaczęło lecieć techno. Szczerze to nie lubiłam tego gatunku muzyki, więc wzięłam Rafała za rękę i wyszliśmy do ogrodu. Było tutaj w miarę cicho i pusto, więc mogliśmy spokojnie porozmawiać. Chwilę później zaczęliśmy się wygłupiać. Rafał wziął mnie na ręce i korzystając z okazji, że staliśmy jakieś pięć kroków od basenu wskoczył do niego razem ze mną. Chciałam go ochlapać wodą, ale ten zdążył się odsunąć. Byłam cała mokra i zrobiło mi się już trochę zimno. Mój kochany wyciągnął mnie z basenu i zaniósł do swojego pokoju. Dał mi jedną ze swoich koszulek, abym nie musiała chodzić w mokrych ubraniach.
     Było już dość późno, impreza zaczęła się powoli kończyć. Zostałam sam na sam z Rafałem. Nie miałam już dziś na nic siły, więc poszłam spać. On położył się koło mnie, złapał za rękę, a ja wtuliłam się w niego i tak zasnęliśmy.
     Obudziłam się rano. Rafała już obok mnie nie było. Nie chciało mi się jeszcze wstawać, więc postanowiłam poleżeć jeszcze z jakieś piętnaście minut. Wtem otworzyły się drzwi i do pokoju wszedł uśmiechnięty Rafał, niosący tacę z śniadaniem.
- Dzień dobry, słońce- powiedział i położył tacę na kołdrę.
- Hej. Chyba nie każesz mi tego wszystkiego samej zjeść?
- Ja już jadłem, więc… tak musisz to wszystko sama zjeść.
- Zrobisz to dla mnie i zjesz drugi raz- pociągnęłam go do siebie i pocałowałam. On posłusznie rozsiadł się koło mnie i zaczął jeść. Sięgnęłam po telefon i w tym momencie dostałam sms od taty. Napisał, że wszystkie loty do Francji zostały odwołane z powodu złych warunków pogodowych i że lecimy dopiero za tydzień. Ucieszyłam się, bo nie chciałam jeszcze wyjeżdżać. Tym bardziej, że poznałam Karola. Popatrzyłam jeszcze raz na telefon i zobaczyłam ponad dwadzieścia nieodebranych połączeń, oczywiście od mamy. Zapomniałam jej powiedzieć, że zostaję u Rafała. Pewnie całą noc nie spała czekając na mnie.
- Mam dla ciebie dobrą i złą wiadomość- powiedziałam z odrobiną tajemniczości- którą wolisz jako pierwszą?
- Hymm…. Dobrą.
- A więc…
 ________________________________________________
 

Hejka ;* Szczerze to strasznie nie podoba  mi się ten rozdział. Uważam, że jest beznadziejny i troszkę za krótki. Ale to tylko moje zdanie. Razem z waszą pomocą wybrałam Karola i zostanie nim numer 1.
Liczę na dużo komentarzy, które pomagają mi dodawać rozdział w każdą sobotę. Całuję ;*
Ps. Jeśli macie do mnie jakieś pytania, chcecie ze mną pogadać, to wchodźcie na mojego ask'a. Wszystkie hejty także miło widziane  ;) http://ask.fm/SzklankaRumuu

sobota, 9 marca 2013

Rozdział VIII

  
   „Kochanie, przepraszam Cię za to, że nie zwracałem na ciebie uwagi wśród moich kolegów. Sam nie rozumiem swojego zachowania. Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła. Może pójdziemy dziś na jakąś kolację? O 19 w naszej ulubionej restauracji. Kocham Cię. Twój Rafał”
Nie potrafiłam uwierzyć, że te kwiaty są od Rafała. Jakoś tak nie pasowało mi to do niego. Uniosłam je dwoma rękami, gdyż cały ten bukiet wbrew pozorom był dość ciężki. Lekki powiew wiatru przywiał do mnie piękną woń tych czerwonych róż. Mogłabym tak stać i wąchać je godzinami, ale przypomniałam sobie, że jestem umówiona po odbiór telefonu z niebieskookim blondynem. Z trudem otworzyłam drzwi i poszłam do kuchni, aby włożyć kwiaty do wazonu. Wpadłam tam na mamę, która akurat piekła jakieś ciasto.
-Piękne kwiaty. Od kogo je dostałaś?
-Od Rafała- powiedziałam i uśmiechnęłam się pod nosem.
-Cieszę się, że jesteś z nim szczęśliwa.
 -Nawet nie wiesz jak bardzo.
Po tej krótkiej wymianie zdań poszłam do swojego pokoju. Stanęłam przed otwartą szafą i zaczęłam rozmyślać w co by tu się ubrać. W niecałą minutę cała zawartość mojej szafy znalazła się na łóżku. Długo dobierałam sweterki, spodnie, buty oraz dodatki. Ciągle coś do czegoś nie pasowało. W końcu wybrałam ten zestaw:
      Moim zdaniem był on najlepszy z wszystkich, które przedtem mierzyłam. Gdy byłam prawie gotowa, spojrzałam na zegarek.  Zostało mi niecałe piętnaście minut. Bojąc się, że się spóźnię na spotkanie, wzięłam szybko torebkę, sprawdziłam czy jest w niej nadal telefon tego chłopaka i wszyłam z domu.
     Chwilę później byłam już w starbuck’się, gdzie czekał na mnie on. Gdy popatrzyłam na niego, to nogi zrobiły mi się momentalnie jak z waty. Nie umiałam do niego podejść. W tym momencie on odwrócił się i widząc mnie skinieniem głowy zaprosił do stolika. Wiedziałam, że nie mogę tylko stać tak wiecznie i wpatrywać się w niego. Zamknęłam oczy, wzięłam głęboki wdech i podeszłam. Serce biło mi jak oszalałe. Emocje rozsadzały mnie od środka. W myślach powiedziałam sobie: „Teraz, albo nigdy”, po czym odezwałam się.
- Cześć.
- Hej. Miło Cię znów widzieć.
- Mi również.
- Jestem Karol.
- A ja Marta.
- Ładne imię.
- Dziękuję
Zauważyłam, że on także się stresuje. Strasznie trzęsły mu się ręce. Zaczęliśmy sobie nawzajem zadawać pytania. Atmosfera się rozluźniła. Zaczęliśmy normalnie rozmawiać, nie zwracając uwagi na to co mówimy, czy gestykulujemy czy nie. Zachowywaliśmy się tak, jak zachowujemy się przy znajomych. Czas bardzo szybko leciał. Przypomniałam sobie, że mam jeszcze dzisiaj kolację z Rafałem. Gdy oddawaliśmy sobie telefony, nasze ręce zatknęły się. Wpatrzyliśmy się sobie w oczy, uśmiechnęliśmy się i wymieniliśmy numerami. Zrobiłam mu jeszcze zdjęcie, aby dodać je do kontaktu. Przytuliliśmy się na pożegnanie, po czym zaczęłam iść w stronę domu. Zrobiłam zaledwie parę kroków, gdy nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. Był to Karol. Popatrzył na mnie, po czym przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Nie stawiałam żadnego oporu. Gdzieś w głębi bardzo o tym marzyłam. Nie myślałam wtedy o tym, że postępuję źle, że to jest niewłaściwe. Po prostu go całowałam i żadne z nas nie chciało przestać. Mogłoby to trwać wiecznie, lecz po chwili powoli zaczęłam się odsuwać. Patrząc mu w oczy odeszłam. Za każdym razem gdy odwracałam się aby jeszcze raz na niego spojrzeć, on także się odwracał. Z każdą chwilą coraz bardziej pojmowałam fakt, że się w nim zakochałam. Tak naprawdę to gdzieś w głębi duszy kochałam i Rafała i Karola. Obaj byli tak samo doskonali.
      Doszłam do domu tak rozmarzona, że o mały włos nie weszłam w drzwi wejściowe. Starając się nie unosić nad ziemią przy mamie, weszłam do swojego pokoju. Zaczęłam przymierzać sukienki, które pasowały by na tą kolację. Wybrałam tą:  
 Zrobiłam jeszcze tylko makijaż, nie za mocny bo nie chciałam wyglądać jak plastik. Całe przygotowania zajęły mi około dwóch godzin. Gdy zaczęła zbliżać się 19 wyszłam z domu.
     Do restauracji doszłam na czas. W tym samym momencie zobaczyłam także Rafała idącego w moją stronę.
- Hej kochanie- powiedział, a potem mnie i pocałował.
- Cześć misiu. To co, wchodzimy?
- Tak, jasne- chwycił mnie za rękę i zaprowadził do stolika. Zarezerwował dla nas zaciszne miejsce przy oknie. Od razu zjawił się kelner i przyjął od nas zamówienia. Nie trzeba było długo czekać, aż przyniosą nam jedzenie.
- Kochanie-zaczął mówić Rafał- chciałbym żebyś wiedziała, że jesteś najlepszym co mnie spotkało. Bez ciebie moje życie nie miałoby sensu. –wyciągnął z kieszeni małe, czerwone pudełko i dokończył- Jesteś całym moim światem. Kocham cię. Proszę, to dla ciebie.- podał mi do ręki pudełko. W środku znajdował się naszyjnik w kształcie serca, na którym było wygrawerowane: „ 4ever together” czyli „Na zawsze razem”.
- Niewiem co powiedzieć. Jest po prostu przepiękny. Dziękuję.
- Dobrze, że ci się podoba.
- Trafiłeś w mój gust.
- Daj, zapnę ci go- wstał, wziął naszyjnik i jak prawdziwy dżentelmen zapiął mi go na szyi.
     Po tym jak już zjedliśmy kolację, postanowiliśmy pójść do jego domu. Gdy otworzył mi drzwi, zobaczyliśmy coś, czego całkowicie się nie spodziewaliśmy.
______________________________________________________
Hej ;* Tak, tak wiem. Mega daremny. Ten jest nieco dłuższy niż pozostałe, gdyż musiałam umieścić tutaj i spotkanie i kolację. Mam do was małą prośbę. Pomóżcie mi wybrać Karola. Oto zdjęcia: 
Numer 1:
Numer 2:
O odpowiedzi proszę w komentarzach ;)    CZYTASZ-KOMENTUJESZ ;D 
Ps. Dziękuję za wszystkie komentarze. One naprawdę dla mnie wiele znaczą ^^