czwartek, 29 listopada 2012

Rozdział II

Kolejny dzień. Po wczorajszej rozmowie z Rafałem poczułam się dużo lepiej, ale byłam już tak zmęczona że zasnęłam z laptopem na kolanach. Zaraz idę do szkoły. Całe 8 godzin lekcyjnych. Nie wiem czy je przetrwam. Nie potrafię doczekać się spotkania z Rafałem, lecz jeszcze nie wiem z czym spotka się moja psychika przy tym spotkaniu.

Lekcje dłużyły się niemiłosiernie. Czekałam przed szkołą na Rafała. Rodzicom powiedziałam że jestem zagrożona z polskiego i muszę zostać dwie godziny po szkole aby poprawić sprawdzany.Oni wcale nie interesują się moimi ocenami więc bez problemu połknęli haczyk. Czekam już piętnaście minut. Zaczynam martwić się o niego. Może coś mu się stało? Przecież nigdy nie odpuszczał sobie naszych spotkań. Zawsze był na czas. Nagle zza rogu wyłania się Rafał. Jest cały poobijany, ma limo pod okiem i rozcięty łuk brwiowy. Szybko do niego podbiegam.
- Kochanie, co ci się stało?
-Nic poważnego. Po prostu wywróciłem się na rowerze. Nie fortunnie najechałem na krawężnik no i tak jakoś wyszło.
- Trzeba to jak najszybciej opatrzyć. Zadzwonię do Dagi, może podwiezie nas na pogotowie.
-Nie. Nie trzeba. Poradzę sobie.
-Cii. Dzwonię i koniec. Nie mogę cię tak zostawić.
Dagmara zgodziła się zawieźć mnie i mojego "kolegę'' na pogotowie. Gdy byliśmy na miejscu Rafał poprosił mnie abym weszła razem z nim do gabinetu, ale niestety zostałam z niego wyproszona przez lekarza. Z wielkim niepokojem czekałam na niego na korytarzu.
-Kim jest ten twój tak zwany kolega?-zapytała mnie z zaskoczenia siostra.
-To Rafał, kolega ze szkoły. Dlaczego pytasz?
Nie lubię jej okłamywać. Zdaje mi się że wyczuła że nie mówię jej całej prawdy. Miałam nadzieję że ten tematy zakończy się odpowiedzią "A tak z  ciekawości", lecz ona postanowiła dalej wałkować ten temat.
-Nie mówisz mi całej prawdy. Coś mi się zdaje że to nie jest tylko kolega. Łączy cię z nim coś więcej. Wiem to.
-Dlaczego uważasz że cię okłamuję? Przecież już ci powiedziałam.
-Marta, nigdy nie miałyśmy przed sobą tajemnic. Znam cię na tyle dobrze że wiem gdy kłamiesz a gdy mówisz prawdę. Nie zakończę tematu dopóki nie powiesz mi całej prawdy.
-Widzę że jestem zmuszona ci powiedzieć. Rafał to mój chłopak, o którym rodzice nic nie wiedzą. Musisz mi obiecać że nic im nie powiesz. Boję się że nie zaakceptują tego związku.
-Wiedziałam. Widać jak na niego patrzysz. Bardzo go kochasz. Obiecuję że im nie powiem. Przecież wiem jacy są. Dla nich tylko liczą się pieniądze. Byli by uszczęśliwieni gdybyś w przyszłości wyszła za bogatego, dobrze wychowanego dżentelmena. Najlepiej Marka, syna dobrych znajomych rodziców. Pamiętasz go?
-Jak mogła bym zapomnieć tak dobrze wychowanego, pryszczatego i brzydkiego dżentelmena.
Na chwilę zapomniałam o tym że chłopak mojego życia jest w gabinecie lekarskim. Z uśmiechem na twarzy spojrzałam w stronę drzwi przez które przed chwilę wchodził Rafał. Spoglądam na nie prze chwilkę i widzę wychodzącego z gabinetu mojego Rafała. Teraz wyglądał dużo lepiej. Z pośpiechem rzuciałm mu się na szyję, a on czule mnie pocałował. Nie potrzebowaliśmy słów, aby się zrozumieć.

Poszliśmy na krótki spacer. Przez cały czas śmialiśmy się i rozmawialiśmy. Miałam być w domu o 18, a jest 22. Postaram się nie postrzeżenie wejść do domu, ale wątpię żeby mi się udało. Pożegnałam się  z Rafałem jak zwykle na rogu ulicy i wróciłam do domu.





1 komentarz:

  1. Super piszesz! :)
    Dodawaj szybko następny*.*
    Ciekawe co będzie dalej, co jej rodzice powiedzą na to że tak późno wróciła i co tak naprawde stało się z Rafałem...
    Zapraszam do mnie:
    http://hello-in-my-world.blogspot.com/
    Mam nadzieje że pozostawisz po sb jakiś ślad;*

    OdpowiedzUsuń