piątek, 30 listopada 2012

Rozdział III

- Cześć córeczko- mówi mama gdy do niej podeszłam- Musimy ci oznajmić że wyjeżdżamy z ojcem na tygodniową wycieczkę do Francji.
- Naprawdę? To świetnie. Kiedy wyjeżdżacie?
- Jutro po południu.
Całkowicie się tego nie spodziewałam. Byłam raczej przygotowana na wykład. Cieszyłam się że będę mieć na te parę dni dom cały dla siebie. Po tej krótkiej rozmowie szybko poszłam do mojego pokoju. Pierwsze co zrobiłam to włączyłam gg.
-Hejka słonko <3
Pierwszy napisał do mnie Rafał. Muszę mu się pochwalić że będę mieć cały dom wolny.
-Cześć kochanie ;*
- O widzę że tym razem humorek ci dopisuje. Obyło się bez wykładu?
- Tak. Nie uwierzysz mi. Wracam do domu, a rodzice oznajmiają mi że jadą na tygodniową wycieczkę i zostawiają mi wolną chatę ;P
- A nie mówiłem? Najwidoczniej twoi rodzice zrozumieli że nie jesteś już dzieckiem. Nareszcie będziemy mogli spotykać się codziennie, chodzić na całodniowe spacery.
- Nareszcie będziemy mogli być choć przez chwilę naprawdę szczęśliwi.
Pisałam z nim mniej więcej do pierwszej w nocy a  potem poszłam spać, żeby nie zaspać na ostatni dzień szkoły.

Ranek. Szybko przygotowuję się na zakończenie roku. Ubieram czarną spódnicę, białą bluzkę, pastelowe buty i pastelową torebkę. Rafał na pewno czeka już na mnie na zakręcie a ja jeszcze nie jestem umalowana. Stoję przed lustrem, poprawiam jeszcze włosy, robię lekki makijaż i jestem już gotowa. Tak jak myślałam już na mnie czekał. Miał na sobie czarny garnitur. Wyglądał bosko.
- Mój kochany elegancik- mówię i całuję go na powitanie.
- Dziękuję. Ty też wyglądasz olśniewająco. Chodźmy już. Zaraz się spóźnimy.

Akademia szybko się skończyła. Gdy miałam już wracać do domu Rafał poprosił mnie abym gdzieś z nim poszła. Zgodziłam się. Gdy doszliśmy na miejsce mój ukochany poprosił mnie spojrzała z siebie. Za nami rozpościerał się przepiękny las. Weszliśmy w niego i podążyliśmy w jego głąb. Nie trwało długo, gdy zobaczyłam zastawiony stół. Stały na nim dwa kieliszki, talerze oraz świece.
- To wszystko dla ciebie-powiedział Rafał przyciągając mnie do siebie.
- Dla mnie? Z jakiej okazji?
- Tak, Tylko dla ciebie, a czy zawsze musi być jakaś okazja? Po prostu chcę pokazać ci jak dużo dla mnie znaczysz, a jesteś dla mnie całym światem. Zrobił bym dla ciebie wszystko.
- Dziękuję-powiedziałam po czym czule go pocałowałam. Zostaliśmy w tej pozycji jeszcze przez chwilę a potem zasiedliśmy do stołu.
_______________________________________________________________

Hejka ;) Czy ktoś to w ogóle czyta? Jeśli tak to napiszcie komentarz, żebym wiedziała że to pisanie ma jakiś sens. Każdy kto to przeczyta niech doda komentarz. Wystarczy zwykła minka. Jeśli zobaczę że jest dużo kom. to max. jutro wieczorem będzie kolejny rozdział ;)

czwartek, 29 listopada 2012

Rozdział II

Kolejny dzień. Po wczorajszej rozmowie z Rafałem poczułam się dużo lepiej, ale byłam już tak zmęczona że zasnęłam z laptopem na kolanach. Zaraz idę do szkoły. Całe 8 godzin lekcyjnych. Nie wiem czy je przetrwam. Nie potrafię doczekać się spotkania z Rafałem, lecz jeszcze nie wiem z czym spotka się moja psychika przy tym spotkaniu.

Lekcje dłużyły się niemiłosiernie. Czekałam przed szkołą na Rafała. Rodzicom powiedziałam że jestem zagrożona z polskiego i muszę zostać dwie godziny po szkole aby poprawić sprawdzany.Oni wcale nie interesują się moimi ocenami więc bez problemu połknęli haczyk. Czekam już piętnaście minut. Zaczynam martwić się o niego. Może coś mu się stało? Przecież nigdy nie odpuszczał sobie naszych spotkań. Zawsze był na czas. Nagle zza rogu wyłania się Rafał. Jest cały poobijany, ma limo pod okiem i rozcięty łuk brwiowy. Szybko do niego podbiegam.
- Kochanie, co ci się stało?
-Nic poważnego. Po prostu wywróciłem się na rowerze. Nie fortunnie najechałem na krawężnik no i tak jakoś wyszło.
- Trzeba to jak najszybciej opatrzyć. Zadzwonię do Dagi, może podwiezie nas na pogotowie.
-Nie. Nie trzeba. Poradzę sobie.
-Cii. Dzwonię i koniec. Nie mogę cię tak zostawić.
Dagmara zgodziła się zawieźć mnie i mojego "kolegę'' na pogotowie. Gdy byliśmy na miejscu Rafał poprosił mnie abym weszła razem z nim do gabinetu, ale niestety zostałam z niego wyproszona przez lekarza. Z wielkim niepokojem czekałam na niego na korytarzu.
-Kim jest ten twój tak zwany kolega?-zapytała mnie z zaskoczenia siostra.
-To Rafał, kolega ze szkoły. Dlaczego pytasz?
Nie lubię jej okłamywać. Zdaje mi się że wyczuła że nie mówię jej całej prawdy. Miałam nadzieję że ten tematy zakończy się odpowiedzią "A tak z  ciekawości", lecz ona postanowiła dalej wałkować ten temat.
-Nie mówisz mi całej prawdy. Coś mi się zdaje że to nie jest tylko kolega. Łączy cię z nim coś więcej. Wiem to.
-Dlaczego uważasz że cię okłamuję? Przecież już ci powiedziałam.
-Marta, nigdy nie miałyśmy przed sobą tajemnic. Znam cię na tyle dobrze że wiem gdy kłamiesz a gdy mówisz prawdę. Nie zakończę tematu dopóki nie powiesz mi całej prawdy.
-Widzę że jestem zmuszona ci powiedzieć. Rafał to mój chłopak, o którym rodzice nic nie wiedzą. Musisz mi obiecać że nic im nie powiesz. Boję się że nie zaakceptują tego związku.
-Wiedziałam. Widać jak na niego patrzysz. Bardzo go kochasz. Obiecuję że im nie powiem. Przecież wiem jacy są. Dla nich tylko liczą się pieniądze. Byli by uszczęśliwieni gdybyś w przyszłości wyszła za bogatego, dobrze wychowanego dżentelmena. Najlepiej Marka, syna dobrych znajomych rodziców. Pamiętasz go?
-Jak mogła bym zapomnieć tak dobrze wychowanego, pryszczatego i brzydkiego dżentelmena.
Na chwilę zapomniałam o tym że chłopak mojego życia jest w gabinecie lekarskim. Z uśmiechem na twarzy spojrzałam w stronę drzwi przez które przed chwilę wchodził Rafał. Spoglądam na nie prze chwilkę i widzę wychodzącego z gabinetu mojego Rafała. Teraz wyglądał dużo lepiej. Z pośpiechem rzuciałm mu się na szyję, a on czule mnie pocałował. Nie potrzebowaliśmy słów, aby się zrozumieć.

Poszliśmy na krótki spacer. Przez cały czas śmialiśmy się i rozmawialiśmy. Miałam być w domu o 18, a jest 22. Postaram się nie postrzeżenie wejść do domu, ale wątpię żeby mi się udało. Pożegnałam się  z Rafałem jak zwykle na rogu ulicy i wróciłam do domu.





Rozdział I


Siedzimy pod murem. Ja i mój Rafał. Nareszcie czuję się bezpieczna. Wiem że mam kogoś na kim mogę polegać, kogo mogę kochać. Siedzimy tak, wtuleni w siebie godzinę, dwie może więcej. Czas umyka nam spod palców. Gdy jesteśmy razem godziny są jak minuty, a gdy osobno minuty są dla mnie jak długie, niekończące się godziny. I właśnie teraz wiem i czuję że jestem szczęśliwa. Chciałabym żeby ta chwila trwała wiecznie. Lecz nagle przychodzi mi sms. " Gdzie ty jesteś?! Wracaj do domu. Natychmiast!". Oh moja troskliwa mamusia się o mnie martwi. Jak miło. Zawsze gdy jestem poza domem to udaje że się o mnie martwi.  A gdy wracam do domu jest tylko przynieś, odnieś, zanieś albo zrób. Tylko po to jestem jej potrzebna. Do pracy. Gdy zdarza się moment w którym o nic mnie nie prosi to mnie unika, nie zauważa. Przestaję myśleć o tym. Pora się zbierać do domu.
-Kochanie, muszę iść.
-Rozumiem, szkoda. Chciałbym zeby ta chwila nigdy się nie skończyła-mówi całując mnie czule-Już zawsze będziemy razem.
-Tak myślisz?
- Nie myślę. Wiem to.
Bierze mnie na ręce i przenosi przez murek. Idziemy powoli do domu. Gdy znajdujemy się na rogu mojej ulicy musimy się rozstać tak aby moi rodzice nas nie widzieli. Rafał wie że jest moją tajemnicą. Żegna mnie namiętnym pocałunkiem. Wracam do domu. W pokoju gościnnym czekają na mnie rodzice. Już wiem że szykuje się wykład na temat wychodzenia z domu i wracania o odpowiedniej godzinie.
-Gdzie ty byłaś?!- krzyczy mama, gdy zauważa mnie w progu- Nawet sobie nie wyobrażasz jak się martwiliśmy! Nie powiedziałaś nam gdzie idziesz! Mówiłaś że wychodzisz na godzinkę, a jest 24! Przez dwa tygodnie nie wyjdziesz z domu! Nie będzie żadnego ultimatum! 
-Ale ja...-próbuję wytłumaczyć mamie że straciłam rachubę czasu będąc u Kaśki i że dlatego tak późno wróciłam.
-Żadnego ale! W tej chwili do pokoju!
Nie dała mi nawet dojść do słowa. Idę naburmuszona do pokoju. Trzaskam drzwiami.  Włączam laptop i jak najszybciej wchodzę na fejsbuka. Rafał jest dostępny. Mam nadzieję że w jak najkrótszym czasie do mnie napisze.
-Hej kochanie <3
Napisał. Choć czekałam na to tylko chwilę i tak cieszę się że nareszcie napisał. Muszę mu si wyżalić. Wyrzucić to wszystko z siebie. 
-Cześć <3
-Coś się stało? Nie cieszysz się że napisałem?
- Oczywiście że się cieszę, Nawet nie wiesz jak. Po prostu pokłóciłam się z rodzicami. Przepraszam. Mam szlaban na dwa tygodnie na wychodzenie z domu.
-Dlaczego?
-Stwierdzili że miałam im powiedzieć dokąd idę, z kim idę, o której wrócę. Mam już tego dość. Przecież nie jestem już dzieckiem.
-Słonko oni po prostu się o ciebie troszczą. Nie złość się na nich. W pewnym sensie mają rację, bo gdyby coś ci się stało, a mnie by przy tobie nie było to wiedzieli by gdzie Cię szukać. Ale nie powinni cię też o wszystko wypytywać. Powinnaś też mieć trochę prywatności. Nie przejmuj się tym. Wszystko się ułoży.
- Ale ja nie przeżyję godziny bez ciebie, a co dopiero dwa tygodnie!
-Jakoś się wyrwiesz. Spotkajmy się jutro po szkole. Powiesz że masz jakieś dodatkowe zajęcia. A teraz muszę już iść. Nie przejmuj się kochanie. Kocham Cię. Śpij dobrze ;)
-Pa <3

_______________________________________________________________

Hejka ;) Jeśli to przeczytałeś i podobało ci się to co napisałam to daj komentarz. Obiecuję że w następnym rozdziale będzie się więcej dziać. No ale przecież jakoś trzeba było zacząć ;> 

Przedstawienie Bohaterów ;>

Marta

                  


                   
 Młoda, skromna, miła dziewczyna. Ma 16 lat. Ma starszą siostrę Dagmarę. Czasem słucha rapu, ale najczęściej tego co leci w radiu. Ma chłopaka Rafała. Są w tym samym wieku.

Dagmara






Siostra Marty. Po ukończeniu 18-stki wyprowadziła się z domu rodziców do chłopaka Mateusza, który jest od nie o rok starszy. Dziewczyna uwielbia imprezy z przyjaciółmi.

Rafał




Chłopak Marty. Uwielbia grać na perkusji. Marzy aby w przyszłości założyć swój własny zespół. Czuły, kochający. Potrafi pocieszyć.

Mateusz




Chłopak Dagmary. Nie potrafi bez niej żyć. Gdy wyprowadziła się od rodziców wziął ją do siebie. Skejcik. Często zachowuje się jak dziecko, ale gdy trzeba potrafi zachować się jak prawdziwy mężczyzna.   
Marcin




Chłopak z Francji. Ma 18 lat. Pochodzi z bogatej rodziny. Jest dowcipny, a przede wszystkim romantyczny.



                                   
Kasia i Magda

Przyjaciółki Marty. Znają się od przedszkola. Mieszkają obok siebie. Mówią sobie o wszystkim. Mają do siebie pełne zaufanie. 




Siemka ;P



Siemka ;P Od dzisiaj zaczynam pisanie bloga o życiu pewnej nastolatki. Zachęcam do czytania ;> Mam nadzieję że się spodoba. P.S od długiego czasu nie pisałam żadnego bloga więc proszę traktujcie mnie łagodnie :D I jeśli Polecicie mojego bloga to naprawdę będzie mi bardzo miło ;)