Siedzimy pod murem. Ja i mój
Rafał. Nareszcie czuję się bezpieczna. Wiem że mam kogoś na kim mogę polegać,
kogo mogę kochać. Siedzimy tak, wtuleni w siebie godzinę, dwie może więcej.
Czas umyka nam spod palców. Gdy jesteśmy razem godziny są jak minuty, a gdy osobno minuty
są dla mnie jak długie, niekończące się godziny. I właśnie teraz wiem i czuję
że jestem szczęśliwa. Chciałabym żeby ta chwila trwała wiecznie. Lecz nagle
przychodzi mi sms. " Gdzie ty jesteś?! Wracaj do domu. Natychmiast!".
Oh moja troskliwa mamusia się o mnie martwi. Jak miło. Zawsze gdy jestem poza
domem to udaje że się o mnie martwi. A gdy wracam do domu jest tylko
przynieś, odnieś, zanieś albo zrób. Tylko po to jestem jej potrzebna. Do pracy.
Gdy zdarza się moment w którym o nic mnie nie prosi to mnie unika, nie zauważa.
Przestaję myśleć o tym. Pora się zbierać do domu.
-Kochanie, muszę iść.
-Rozumiem, szkoda. Chciałbym
zeby ta chwila nigdy się nie skończyła-mówi całując mnie czule-Już zawsze
będziemy razem.
-Tak myślisz?
- Nie myślę. Wiem to.
Bierze mnie na ręce i
przenosi przez murek. Idziemy powoli do domu. Gdy znajdujemy się na rogu mojej
ulicy musimy się rozstać tak aby moi rodzice nas nie widzieli. Rafał wie że
jest moją tajemnicą. Żegna mnie namiętnym pocałunkiem. Wracam do domu. W pokoju
gościnnym czekają na mnie rodzice. Już wiem że szykuje się wykład na temat
wychodzenia z domu i wracania o odpowiedniej godzinie.
-Gdzie ty byłaś?!- krzyczy
mama, gdy zauważa mnie w progu- Nawet sobie nie wyobrażasz jak się martwiliśmy!
Nie powiedziałaś nam gdzie idziesz! Mówiłaś że wychodzisz na godzinkę, a jest
24! Przez dwa tygodnie nie wyjdziesz z domu! Nie będzie żadnego
ultimatum!
-Ale ja...-próbuję
wytłumaczyć mamie że straciłam rachubę czasu będąc u Kaśki i że dlatego tak
późno wróciłam.
-Żadnego ale! W tej chwili do
pokoju!
Nie dała mi nawet dojść do
słowa. Idę naburmuszona do pokoju. Trzaskam drzwiami. Włączam laptop i
jak najszybciej wchodzę na fejsbuka. Rafał jest dostępny. Mam nadzieję że w jak
najkrótszym czasie do mnie napisze.
-Hej kochanie <3
Napisał. Choć czekałam na to
tylko chwilę i tak cieszę się że nareszcie napisał. Muszę mu si wyżalić.
Wyrzucić to wszystko z siebie.
-Cześć <3
-Coś się stało? Nie cieszysz
się że napisałem?
- Oczywiście że się cieszę,
Nawet nie wiesz jak. Po prostu pokłóciłam się z rodzicami. Przepraszam. Mam
szlaban na dwa tygodnie na wychodzenie z domu.
-Dlaczego?
-Stwierdzili że miałam im
powiedzieć dokąd idę, z kim idę, o której wrócę. Mam już tego dość. Przecież
nie jestem już dzieckiem.
-Słonko oni po prostu się o
ciebie troszczą. Nie złość się na nich. W pewnym sensie mają rację, bo gdyby
coś ci się stało, a mnie by przy tobie nie było to wiedzieli by gdzie Cię
szukać. Ale nie powinni cię też o wszystko wypytywać. Powinnaś też mieć trochę
prywatności. Nie przejmuj się tym. Wszystko się ułoży.
- Ale ja nie przeżyję godziny
bez ciebie, a co dopiero dwa tygodnie!
-Jakoś się wyrwiesz.
Spotkajmy się jutro po szkole. Powiesz że masz jakieś dodatkowe zajęcia. A
teraz muszę już iść. Nie przejmuj się kochanie. Kocham Cię. Śpij dobrze ;)
-Pa <3
_______________________________________________________________
Hejka ;) Jeśli to
przeczytałeś i podobało ci się to co napisałam to daj komentarz. Obiecuję że w
następnym rozdziale będzie się więcej dziać. No ale przecież jakoś trzeba było
zacząć ;>
fajna, będę zaglądać :)
OdpowiedzUsuń