sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział IV

Rozpoczął się nowy dzień. Podczas tego pięknego wczorajszego wieczoru parę razy próbowałam wyciągnąć z Rafała co tak naprawdę stało się wtedy gdy "podobno wywrócił się na rowerze", ale za każdym razem opowiadał mi tą samą historyjkę. Jakoś nie wieżę że wywrócił się na rowerze. Mam dziwne przeczucie że się z kimś pobił, ale nie mówię jeszcze nikomu o moich podejrzeniach. Na dziś umówiłam się na spacer do parku z Kasią i Magdą. Muszę zacząć się już ubierać. Zakładam jeansy, białą bluzkę z nadrukiem, na to moją ukochaną bluzę z Adidasa i do tego ulubione conversy.

-Nie uwierzycie co wczoraj przygotował dla mnie Rafał-mówię od razu po podejściu do nich.
-No to mów- niecierpliwi się Magda
-No więc przygotował dla nas romantyczną kolację w przepięknym lesie.
-Wow. Ale super. Dał ci jakieś kwiaty? Zaprosił cię do siebie?-ciągle dopytywała się Kasia.
-Ależ ty jesteś ciekawska. Nie dał mi kwiatów bo wie że ich nie lubię. Nie zaprosił mnie do siebie bo wie że i tak bym się na to jeszcze nie zgodziła. On nie jest taki jak inni chłopacy. Nie myśli tylko o jednym
-Chłopak to chłopak, wszyscy są tacy sami.
-Mylisz się. On jest inny. Jest miły, czuły, kochający, potrafi pocieszyć i poprawić humor.
-Dobra niech ci będzie, ale ja i tak wiem swoje.
Nagle zadzwonił mój telefon. Dałam dziewczyną znak że muszę porozmawiać. To Mateusz. Czego on też może chcieć?
-Cześć Mateusz.
-No cześć. Marta posłuchaj, Dagmara jest w szpitalu.
-Ale jak to? Co się stało?
-Miała wypadek samochodowy. Proszę przyjedź szybko.
-Dobrze, zaraz tam będę.
Muszę jak najszybciej dostać się do szpitala. Tylko jak? Prawka jeszcze nie mam, mój skuter stoi zepsuty w garażu.
-Marta co się stało?-pyta Magda.
-Daga jest w szpitalu. Muszę jak najszybciej do niej jechać, tylko nie mam czym. Magda może twój tata mógłby mnie podwieźć?
-Jasne. Na pewno się zgodzi. Jedziemy z tobą.
W czasie gdy Madzia dzwoniła do swojego ojca, ja kręciłam się nieustannie. Najpierw "pobicie" Rafała, teraz wypadek mojej siostry. To wszystko jest jakieś podejrzane.

Gdy nareszcie dotarłyśmy do szpitala, zobaczyłam na korytarzu zaniepokojonego Mateusza.
-Gdzie ona jest?- zapytałam z pośpiechem
-Zabrali ją na operację. Lekarze mówią że jej stan jest ciężki.
Zadzwoniłam po Rafała i poprosiłam żeby tu przyjechał. Wiem że były ze mną moje przyjaciółki, ale ja potrzebowałam jego uśmiechu, jego talentu do pocieszania i dodawania otuchy.
Postanowiłam że nie będę informować o tym rodziców. Nie chciałam psuć im wakacji.
Operacja trwała parę godzin. Gdy nareszcie się skończyła dowiedziałam się że z Dagą jest wszystko okej i że jej stan jest stabilny. Jutro mają ją wybudzać. Chciałam zostać w szpitalu całą noc, ale Rafał namówił mnie abym pojechała do domu i porządnie się wyspała. Miałam nadzieję że pojedzie razem ze mną. Chciałam żeby był ze mną w tak trudnym dla mnie momencie.

________________________________________________________________

Siemka ;) Czytasz-komentujesz. Jeśli pod tym rozdziałem będą przynajmniej 2 komentarze to następny dodam w najbliższych dniach. Jeśli nie to kolejny będzie dopiero za tydzień ;)

2 komentarze:

  1. Wow! Dziewczyno świetnie piszesz. Dodawaj szybko kolejny rozdział. Już nie mogę się doczekac ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie piszesz. Podoba mi się. Jestem druga. Dawaj kolejny ;D

    OdpowiedzUsuń